powrót do spisu treści

powrót do listy numerów archiwalnych

powrót do strony głównej

Wprowadzenie

Łagodzenie bólu

Dr J. A. Jordan, Department of Obstetrics & Gynaecology, Birmingham &Midland Hospital for Women, Showell Green Lane, Sparkhill, Birmingham B11 2UH, UK. Tłumaczyła Magdalena Wodowska

Od zarania dziejów ból był uznawany za zjawisko nie­uchronnie związane z pewnymi okolicznościami; w szczególności zaś, cierpieć musiały kobiety podczas porodu, osoby zdrowiejące po przebytych urazach, cho­rzy po operacjach, wreszcie pacjenci z chorobami no­wotworowymi w ich stadium terminalnym. W każdej kul­turze ludzie godzili się z tym na swój sposób, lecz nie­stety kontroli nad bólem nie można zaliczyć do sukce­sów natury. Wielu z nas pamięta jeszcze te czasy (w rzeczywistości nie tak bardzo odległe !), kiedy to krzyki rodzących kobiet nierzadko rozlegały się na salach po­rodowych, pomimo stosowania analgezji wziewnej, pe-tydyny, morfiny (niekiedy ze skopolaminą) lub heroiny. Nadal istnieją stosunkowo proste sposoby postępowa­nia przynoszącego ulgę rodzącej; warunkiem ich zasto­sowania jest świadoma wiedza położników i położnych obejmująca fizjologię bólu i racjonalne podstawy różno­rodnych metod pomocy przyszłej matce, takich jak psy-choprofilaktyka, właściwa pozycja (także możliwość chodzenia), masaż i kontrucisk, przezskórna stymula­cja nerwów lub akupunktura, które w ogólnym zarysie przedstawia tekst Thoburna i Reida. Były także próby stosowania hipnozy, jednak jest ona zbyt czasochłonna i w warunkach idealnych wymaga obecności hipnotera-peuty. Blokada okołoszyjkowa cieszyła się popularno­ścią w latach 60-tych, lecz związana była z wysokim odsetkiem bradykardii płodu i, niezależnie od tego, nie zawsze była skuteczna. Wraz z wprowadzeniem do położnictwa znieczulenia zewnątrzoponowego w póź­nych latach 60-tych, uzyskaliśmy nareszcie pewną i bezpieczną metodę przeznaczoną dla kobiet, u których metody alternatywne nie zdają egzaminu. Lewis w swo­im opracowaniu „ Zewnątrzoponowe i podpajęczynów-kowe znieczulenie porodu „ przedstawia te zagadnienia z pozycji ogromnej wiedzy zdobytej przez nią oraz jej poprzednika i kolegę, Jeffa Selwyn-Crawforda w Birming­ham Women's Hospital (dawniej Birmingham Maternity Hospital). Jej opracowanie jest mistrzowskim streszcze­niem niemal trzydziestoletnich doświadczeń w tym za­kresie, datujących się od 1968 roku.

Ból pooperacyjny po zabiegach ginekologicznych był leczony źle, co uświadomiła środowisku lekarskiemu wspólna publikacja Royal College of Surgeons i College of Anaesthetist pochodząca z 1990 roku. Leczenie bólu pooperacyjnego jest często powierzane młodym leka-rzom i młodszym pielęgniarkom i nawet dziś częste jest niezrozumienie podstawowych zagadnień właściwej anal­gezji pooperacyjnej; szczególnie szkodliwe są dwa prze­konania, a mianowicie, że ból nie przynosi pacjentowi szkody, i że pacjent może się uzależnić od analgetyków opioidowych po dwóch czy trzech wstrzyknięciach ! Le­czenie bólu pooperacyjnego jest dziedziną wymagającą większej uwagi niż ta, którą poświęcamy swoim pacjen­tom na co dzień, a tekst Bowdena „ Zwalczanie bólu pooperacyjnego „ w klarowny sposób ujawnia nasze nie­dociągnięcia w tym względzie, dając jednocześnie kon­kretne propozycje na przyszłość.

Istnieją osoby postrzegające ból terminalny w chorobach nowotworowych jako zwykłe doświadczenie osób umie­rających na raka. Człowiekiem, który dysponuje szcze­gólnym doświadczeniem w realizacji potrzeb pacjentów dożywających końca swoich dni w chorobie nowotwo­rowej, jest Harrison, anestezjolog kierujący wiodącą kli­niką leczenia bólu w West Midlands. Opisuje on wiele metod walki z bólem i wyjaśnia w jaki sposób łączyć analgetyki (każdy z leków ma inny mechanizm działa­nia przeciwbólowego, stąd kombinacje analgetyków zapewniają daleko lepszą kontrolę bólu).

Dawniej leczyliśmy ból źle. Obecnie dysponujemy tech­nikami pozwalającymi wykorzenić akceptowaną w prze­szłości złą kontrolę bólu i zapomnieć o uprzedzeniach jasno przedstawionych w artykule Bowdena, oraz za­pewnić kobietom takie leczenie bólu, jakiego oczekiwa­libyśmy sami będąc pacjentami. Niestety, nawet reali­zując te zasady nie dysponujemy prostą, uniwersalną techniką leczenia bólu; wiemy jednak, że najlepsza z nich to ta, którą wybrała dobrze poinformowana pacjent­ka w porozumieniu z personelem medycznym (lekarzem i pielęgniarką), równie dobrze poinformowanym w za­kresie zalet i wad dostępnych metod analgezji. Dla nas wszystkich zaangażowanych w położnictwo i ginekolo­gię, upewnienie się, że zagwarantowaliśmy pacjentce każdą możliwą metodę łagodzenia bólu, stanowi obo­wiązek.

powrót do spisu treści

powrót do listy numerów archiwalnych

powrót do strony głównej